Przejdź do treści

„My tu pamiętamy Czarnobyl, nam korona nie straszna”. Jak Polacy mieszkający za granicą znosili kwarantannę

Polacy za granicą w czasie koronawirusa
Polacy za granicą w czasie koronawirusa. Zdj: Getty Images
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Co roku wracasz z urlopu rozczarowana? Zmień to!
„Kobiety uczą się zachowań społecznych na zasadzie kopiuj-wklej, aż osiągają biegłość, która czyni ich autyzm niewidzialnym”. O życiu i kobiecości ze spektrum autyzmu mówi psycholożka i nauczycielka jogi Agata Ucińska
Co zrobić, aby komary cię nie gryzły? 11 sposobów, które naprawdę działają
Stanie na rękach – krok po kroku. Z naszym poradnikiem będzie to prostsze niż myślisz!
Nie stawiaj siebie na szarym końcu! Dlaczego tak trudno o siebie zadbać?

Na Ukrainie w czasie kwarantanny działały sex shopy, w Egipcie groziła kara więzienia za złamanie godziny policyjnej, a w Hiszpanii umierało tyle ludzi, że krematoria nie były w stanie spalać ciał na bieżąco. Poznaj historie Polaków, których pandemia koronawirusa zastała za granicą.

Wojciech Cora, architekt, Kijów, Ukraina

Kiedy wybuchła pandemia koronawirusa byłem w delegacji w Kijowie. Pracowałem od kilku tygodni koordynując budowy sklepów, które mają swoje siedziby na całym świecie. Na Ukrainie spędziłem czas od 12 marca do 24 czerwca. Przez cały czas atmosfera była spokojna, ale też „Werchowna Rada”, czyli ukraiński parlament nie zdecydował się na wprowadzenie tak ścisłych restrykcji, jakie obowiązywały w Polsce. Dyskutowano też o wprowadzeniu godziny policyjnej, ale finalnie się na to nie zdecydowano. Oficjalnie w czasie pandemii zamknięte było wszystko, poza szpitalami, sklepami, bankami i stacjami benzynowymi. Restauracje nieczynne były dla klientów, ale i tak było w nich tłoczno. W środku ustawiały się kolejki dostawców jedzenia, którzy w czasie lock downu przeżywali prawdziwy czas żniw. Popularny był mem z kurierem, obwieszonym złotem. Można było też zamówić danie przez telefon i odebrać je osobiście. Widziałem nawet czynne kawiarnie, przed którymi stali ludzie, a kelnerzy i kelnerki sprzedawali kawę na wynos.

Dostawcy jedzenia w lokalu w Kijowie. Zdj: Wojciech Cora

Na ulicach, mniej więcej, połowa ludzi chodziła w maseczkach. Można je było kupić bez problemu, choć od czasu wybuchu pandemii ich cena znacznie wzrosła. Kosztowały 15 hrywien za sztukę, co po przeliczeniu wynosiło około 2,20 zł. Wcześniej ich cena wynosiła zaledwie 2 hrywny. Do sklepów ludzie obowiązkowo wchodzili w maseczkach. I to też nie wszyscy na raz, liczona była maksymalna liczba klientów. We wszystkich miejscach publicznych, w środku i przed wejściem, stoły dozowniki z płynem antybakteryjnym, a ochroniarze sprawdzali, czy klienci używali środków ochrony. Jeśli ktoś nie ma swoich rękawiczek, dostaje jednorazowe od sklepu. W supermarketach sprzedawcy mają przyłbice, maski i rękawiczki i oddzieleni są od kupujących porozwieszanymi przezroczystymi foliami.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

PROMOCJA
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
60,00 zł 90,00 zł
Wojciech Cora
Moja znajoma zrobiła zapasy na cztery miesiące. Kupiła kilkanaście kilogramów ryżu, mąki, cukru i wyposażyła się w dodatkową lodówkę na mięso. Jej największym zmartwieniem było to, że opiekunka do dzieci jest starszą osobą i odmówiła wychodzenia z domu, a, tak jak wszędzie, żłobki, przedszkola i szkoły zostały zamknięte do odwołania.

Niektóre sklepy miały powyklejane taśmami miejsca na podłodze, w których można było stawać, żeby zachować 2 metry odstępu od siebie. W weekend pojechałem do marketu budowlano-ogrodniczego, który w czasie pandemii działał wyłącznie on line, choć towar można było odbierać osobiście. Wejście na teren sklepu oddzielone było szarfami zakazującymi wstępu. Mimo to, w środku, między regałami, zauważyłem kupujących. Zapytałem sprzedawcę, czy można wejść, czy nie. Odpowiedział, że nie można, „przepisy to przepisy”, po czym wzruszył ramionami i poszedł w swoją stronę. Tak więc granice tego, co wolno, a czego nie wolno, w niektórych miejscach, były płynne. Na tyle, że koło sklepu spożywczego zobaczyłem otwarte drzwi sex-shopu świadczącego nieprzerwanie swoje usługi, włącznie z masażem erotycznym. Widocznie właściciel uznał że jego interes stoi na równi z aptekami i sklepami spożywczymi.

Kiedy wyglądam przez okno mieszkania, które wynajmowałem w zabytkowej dzielnicy Kijowa, Podił, widziałem chłopaka jadącego na rolkach i grupkę trzech rowerzystów. Nie mieli maseczek, ale spacerowicze je nosili. Nie słyszałem o nikim, kto dostałby mandat, ale oficjalnie parki, lasy i boiska były zamknięte. W niektórych częściach miasta jeździły auta z megafonem, przez który nawoływano mieszkańców do pozostania w domach. Komunikacja miejska, poza metrem, działa, ale wyłącznie jako dojazd pracowniczy. Przepustki dostawało się w miejscu pracy. W sklepach był pełny asortyment, ale to pewnie dlatego, że na początku pandemii ludzie rzucili się na towar. Moja znajoma zrobiła zapasy na cztery miesiące. Kupiła kilkanaście kilogramów ryżu, mąki, cukru i wyposażyła się w dodatkową lodówkę na mięso. Jej największym zmartwieniem było to, że opiekunka do dzieci jest starszą osobą i odmówiła wychodzenia z domu, a, tak jak wszędzie, żłobki, przedszkola i szkoły zostały zamknięte do odwołania.

„Wszystko będzie dobrze” – napis na Teatrze w Kijowie. Zdj: Wojciech Cora

Kłopotem była dostępność testów i ich mała wiarygodność. Istniało ryzyko 15-20 proc., że test nie poda prawidłowej odpowiedzi, czy ma się przeciwciała. Tak więc, negatywny wynik testu, w zasadzie nic nie oznaczał i należało go powtórzyć. W tym momencie jest ponad 74 tys. osób zarażonych, ponad 1700 zmarłych, a blisko 40 tys. wróciło do zdrowia. Niedługo przed wyjazdem, na tetrze dziecięcym zobaczyłem zawieszony baner, że jest kwarantanna, ale żeby się nie martwić, bo wszystko będzie dobrze. I ten nastrój optymizmu czuć było w społeczeństwie. Nieraz słyszałem że „my tu pamiętamy Czarnobyl, nam corona nie straszna”.

Aleksandra Zemke, edukatorka, Barcelona, Hiszpania

Kwarantanna trwała od 14 marca. W mieście, zawsze tak gwarnym i pełnym turystów, było niebywale cicho. Krzyk mew stał się najgłośniejszym dźwiękiem, jaki można było usłyszeć na ulicy. W miejscu, w którym mieszkam, pod moimi oknami, jest bar. Codziennie dobiegały mnie z niego głosy sąsiadów. Zdarzało się, że ktoś szedł ulicą z psem, a znajomy, który dostrzegał go przez balkon zatrzymywał go nawoływaniem, żeby wymienić choć kilka zdań uprzejmości. Przez 5 ostatnich lat słyszałam głosy i śmiechy sąsiadów, a nagle nastała cisza.

Przerywały ją jedynie brawa bite codziennie o 20 dla ratowników medycznych, pracowników supermarketów i kierowców transportu miejskiego. Te kilka minut aplauzu pozwalało nam się na chwilę zobaczyć na balkonach. Machaliśmy do siebie, uśmiechaliśmy się. W pierwszych tygodniach niektórzy włączali muzykę i podrygiwali do niej wspólnie. Z czasem, górę wzięła frustracja i strach przed konsekwencjami ekonomicznymi i społecznymi, jakie nas czekają, a także strach przed samą chorobą.

Pokazaliśmy, że potrafimy radzić sobie w trudnych sytuacjach i wspierać się nawzajem – mówi Filip Żulewski, pomysłodawca facebookowej grupy Widzialna ręka

Pytasz mnie o nastrój społeczny? W pierwszych dniach mieliśmy wrażenie, że doświadczamy czegoś zupełnie abstrakcyjnego. Ale liczby rosły i bardzo szybko okazało się, że każdy z nas zna kogoś, kto stracił bliskiego lub znajomego w wyniku koronawirusa. To już nie były tylko doniesienia z mediów, to było coś, co dotykało nas wszystkich. Moja znajoma straciła kuzyna. Bliskiemu znajomemu umarła babcia. Co prawda nie w wyniku pandemii, ale jakie to ma znaczenie w obliczu tego, że nie mógł się z nią pożegnać, a rodzina nie mogła zorganizować pochówku, bo system został przeciążony. Smuci i frustruje, że system nie poradził sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa osobom starszym. A to oni tworzyli to społeczeństwo, całe życie płacili tu podatki i w takim momencie nie mieli zapewnionego podstawowego prawa do godnej śmierci.

 

Aleksandra Zemke
W miejscu, w którym mieszkam, pod moimi oknami, jest bar. Codziennie dobiegały mnie z niego głosy sąsiadów. Przez 5 ostatnich lat słyszałam głosy i śmiechy sąsiadów, a nagle nastała cisza

Umierało tyle ludzi, że krematoria nie były w stanie spalać ciał na bieżąco. Przez moment zaczęły nawet rosnąć ceny usług pogrzebowych. Szczęśliwie, szybko pojawiły się mechanizmy regulowania cen, żeby nie okazało się, że tracisz kogoś, a pogrzeb kosztuje 3 razy więcej niż przed pandemią. Rząd ustalił także maksymalną cenę maseczki na 99 centów, żeby zablokować spekulacje cenowe. Każdemu przysługuje jedna darmowa maseczka, którą można odebrać w aptece. Trzeba je obowiązkowo zakładać w zatłoczonych miejscach. Nie ma za to zalecenia, żeby nosić rękawiczki, a odkażacze do rąk trudno dostać.

La Rambla w czasie kwarantanny

La Rambla w czasie kwarantanny. Zdj: Aleksandra Zemke

Pojawiło się sporo inicjatyw oddolnych, żeby szyć maseczki, zbierać produkty spożywcze dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji ekonomicznej, robić starszym sąsiadom zakupy. Jendnak oddolne oranizowanie materiałów medycznych, maseczek, fartuchów nie przybrało  takiej skali jak w Polsce. Hiszpanie mają większe oczekiwania, że to jednak rola rządu, żeby zapewnić społeczeństwu dostęp do dobrze działającej opieki zdrowotnej. Ludzie nie chcą przejmować kompetencji rządzących. Wyczuwa się nawet frustrację, że decyzje o pozostaniu w domach zostały podjęte za późno.

W początkowej fazie pandemii można było jeździć do pracy mając przy sobie zaświadczenie od pracodawcy, że podróżuje się do siedziby firmy. Po kilku dniach zakazano i tego. Jedynymi osobami, które mogły się przemieszczać po mieście byli lekarze, pracownicy sklepów spożywczych i aptek. Miasto wyszło im naprzeciw i zapewniło darmowy transport miejski. Pozostali mieszkańcy mogli wychodzić jedynie do najbliższego sklepu, apteki i śmietnika. Psa można było wyprowadzić tylko koło domu. Za nieprzestrzeganie tych zasad groziły mandaty do 30 tys. Euro, za podróżowanie miedzy miejscowościami. Policja bardzo pilnowała porządku. Nie słyszałam o tym, żeby ktoś dostał najwyższy mandat, ale takich w wysokości 600 Euro dostało wiele osób.

Magda – imię zmienione na prośbę rozmówczyni, Kair, Egipt

Jeśli będziemy pamiętać, że Egipt liczy ponad 100 mln. mieszkańców, z czego w samym Kairze żyje ponad 20 mln, to 94 500 zachorowań nie wydaje się wstrząsającą liczbą. Wyzdrowiało 41 137 osób, a zmarły 4863. Tak niska statystyka zachorowań może wynikać z kilku powodów. Pierwsza, to brak oficjalnych danych, które rząd ukrywa przed obywatelami. Drugi powód, to mała liczba wykonywanych testów, a trzeci, to młode społeczeństwo. Średnia wieku w Egipcie to 18 lat, więc jeśli osoby z tej grupy wiekowej zarażą się, to mogą przejść chorobę bezobjawowo. Tutaj, koronawirusa traktuje się jak zwykłe przeziębienie. Matki mówią dzieciom, że mają jeść pomarańcze, żeby się wzmocnić.

Wśród moich znajomych Egipcjan uchodzę za przewrażliwioną Europejkę. Z jednej strony bali się zarazić, a z drugiej, śmiali się, kiedy opowiadałam o obostrzeniach w Europie. Pamiętam rozmowę ze znajomym, który w kwietniu wybierał się pod Gizę na wesele. Kiedy wyraziłam zaskoczenie, bo wesela w tym czasie były zakazane, powiedział, że policja wydała na nie zgodę, a poza tym gośćmi mieli być jedynie ludzie z wioski. Takie tu panuje myślenie, że jeśli wszyscy w wiosce są zdrowi, to znaczy, że koronawirusa nie ma i nie będzie. Większość osób bagatelizuje problem. W Gizie, już po oficjalnym zamknięciu, nielegalnie działało 2 tys. knajp, które zamknięto po nalotach policji i nałożeniu wysokich kar.

Magda
W Egipcie koronawirusa traktuje się jak zwykłe przeziębienie. Matki mówią dzieciom, że mają jeść pomarańcze, żeby się wzmocnić.

Któregoś razu widziałam też przez okno mieszkania pannę młodą, która przyjechała do Kairu z 15 druhnami i profesjonalnym fotografem na sesję zdjęciową w parku. Parki, podobnie jak publiczne plaże, były wtedy zamknięte. Zastanawiałam się, czy była tak nieświadoma tego, co się działo, czy tak zdesperowana, że postanowiła spróbować zrealizować sesję za wszelką cenę. Finalnie została uwieczniona z koleżankami na przystanku autobusowym. W Egipcie ślub to najważniejsze wydarzenie w życiu, punkt honoru dla rodziny. Bywa, że na wesele zapraszana jest cała dzielnica.

Z okna widziałam też supermarket i tabuny ludzi, którzy z niego wychodzą. Nie ma obostrzeń, ile osób może w nim przebywać, ani zaleceń, żeby płacić kartą. W niektórych miejscach byłoby to nawet niemożliwe, bo przyjmowana jest wyłącznie gotówka. Ludzie do sklepów wchodzili bez maseczek. Sprzedawca, który podawał, warzywa miał rękawiczki, ale kasjerka już nie. Na ulicach ludzie raczej też nie zasłaniają ust. W biednych dzielnicach Kairu nikt nie przestrzega zasad higieny, która i na co dzień, kuleje. W miejscu, w którym mieszkam, gdzie standardy życia są ciut lepsze, mijałam średnio jedną na dziesięć osób w maseczce.

Transport miejski w Kairze działał. Jedynie metro nie jeździ w czasie godziny policyjnej, czyli między 20 a 6 rano. Kilka dni temu widziałam na ulicy scenę, kiedy do mikrobusa pakowało się kilkunastu chłopaków. Wszyscy bez maseczek, a w środku siedzi się jeden obok drugiego. Ciekawostką, która różniła Egipt od Europy, była dostępność papieru toaletowego. Żartowaliśmy ze znajomymi, że będziemy go wysyłać do Polski w paczkach, jako produkt luksusowy, bo tu, mogło zniknąć wszystko z półek, ale papier był nadal.

Wieczorami, kiedy zaczyna się godzina policyjna, ulice patroluje policja i wojsko. Za jej złamanie grożą wysokie mandaty – od 4 tys. funtów egipskich do kary więzienia. Dodam, że średnia pensja w Egipcie to 2 tys. funtów egipskich. W czasie Ramadanu ludzie zostawali u rodzin i znajomych na noc i w ten sposób radzili sobie ze świętowaniem. Początkowo rząd zastanawiał się, czy nie nałożyć większych ograniczeń na obywateli, niż jedynie godzina policyjna i zamknięcie uczelni, szkół, przedszkoli, restauracji, kin, targów turystycznych, ale ostatecznie nie zdecydowana się na to. Już teraz jest ogromna liczba ludzi żyjących na skraju ubóstwa, wiec gdyby pozamykano wszystkie małe biznesy, ludzie zostali by bez środków do życia. Rząd zaoferował jedynie po 500 funtów przez 3 miesiące dla ludzi prowadzących własne działalności.

Gdyby nie godzina policyjna, właściwie trudno byłoby zauważyć, że cokolwiek się zmieniło. W ciągu dnia ludzie uprawiają jogging, biegając wokół zamkniętych parków, matki spacerują z dziećmi po ulicach, ludzie robią zakupy w supermarketach. Pusto robi się o 20. Na ulicach widać jedynie policjantów, którzy rozstawiają blokady. Momentami robi się złowrogo, przerażająco, jak z horroru. Wyją bezdomne psy, a ich ujadanie miesza się z dźwiękiem syren, jadących na sygnale aut.  A potem nastaje poranek i znów wszystko wraca do normy.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Ponad 90 proc. Polaków jest odpornych na koronawirusa? Niedzielski: Wynik daje nam pewien komfort bezpieczeństwa

Nowe zasady dotyczące odwiedzania pacjentów w szpitalu. Sprawdź, co się zmieniło

Nowe zasady dotyczące odwiedzania pacjentów w szpitalu. Sprawdź, co się zmieniło

Myszka Mickey

Uściski wracają do Disneylandu! Po dwóch latach pandemii COVID-19

Ponad 5 mln dzieci straciło opiekunów przez pandemię. "Pandemia ciągle zbiera swoje żniwo, więc te liczby będą rosły"

Ponad 5 mln dzieci straciło opiekunów przez COVID-19. „Pandemia ciągle zbiera swoje żniwo, więc te liczby będą rosły”

Ludzie w maseczkach ochronnych

Rząd znosi większość obostrzeń. Minister zdrowia: „Trend spadkowy jest bardzo silny”

Ludzie w pracy stoją i rozmawiają

15 tys. zł kary odszkodowania za zakażenie w pracy i testy raz w tygodniu. Nowy projekt covidowy

„Mordercy, zaraziliście moją córkę!”. Medycy z pierwszej linii frontu o zachowaniach antyszczepionkowców /fot. Getty Images

„Mordercy, zaraziliście moją córkę!”. Medycy z pierwszej linii frontu o zachowaniach antyszczepionkowców

Kobiety

Niewliczanie osób zaszczepionych na COVID-19 do limitu – jak teoria wygląda w praktyce? Wyjaśnia prawniczka Patrycja Pieszczek-Bober

Kobieta w odzieży ochronnej

3 grudnia dniem covidowej żałoby narodowej. Projekt obywatelski upamiętnia ofiary pandemii

Szczepionki

„Szkoda, gdy słyszysz, że człowiek się nie zaszczepił, bo brat-dekarz mu odradzał” – pisze Pan Pielęgniarka

Lekarze w uniformach

WHO: Europa ponownie staje się epicentrum pandemii COVID-19

Nastolatka po szczepieniu

Włochy. Nastolatka wygrała w sądzie ze swoim ojcem, który sprzeciwiał się szczepieniom na COVID-19

Kolejki do szczepień w Austrii

„Panika sznyclowa” i długie kolejki do szczepień. Powód? Nowe obostrzenia sanitarne w Austrii

Lukasz Sakowski, fot. archiwum prywatne

„W pseudonaukę częściej wierzą osoby wykształcone, z dużych miast. Gorzej wykształceni nie kontestują ugruntowanej wiedzy”. Z Łukaszem Sakowskim rozmawiamy o jego „Bioksiążce”

Lotnisko

Izrael. Pięcioletni zakaz wjazdu do kraju dla turystów z fałszywym paszportem szczepionkowym

Kobieta w sklepie

Sypią się mandaty za brak maseczek ochronnych! Ponad 2 tys. osób ukaranych w jeden dzień

Niemal pół tysiąca złotych za przyjęcie szczepionki przeciwko COVID-19. Tak postanowił parlament w Wilnie

Cmentarze 1 listopada - czy będą znów zamknięte?

Cmentarze 1 listopada znowu będą zamknięte? Jest komentarz ministra zdrowia Adama Niedzielskiego

Przez pandemię spadła oczekiwana długość życia, nawet o dwa lata. Tak źle nie było od II wojny światowej

Przez pandemię COVID-19 spadła średnia długość życia w USA i Europie. Jest najniższa od II wojny światowej

Kobieta siedzi na łóżku z laptopem

Uważaj na fałszywy SMS o nałożonej kwarantannie. Mazowiecki sanepid ostrzega: nie klikajcie w podany link!

Anglia rezygnuje z certyfikatów covidowych

Anglia rezygnuje z certyfikatów covidowych. „Nie będziemy kontynuować planu wprowadzenia paszportów szczepionkowych”

Joe Biden ogłasza obowiązek szczepień dla pracowników

Joe Biden ogłasza obowiązek szczepień dla pracowników. „To nie jest sprawa wolności czy osobistego wyboru”

Szczepionka

Jest plan na jesień. Rząd podał, od jakiej liczby chorych wróci podział na strefy

Molo

Jedno z polskich miast nie zatrudni niezaszczepionych. „Od miesięcy zachęcamy mieszkańców, aby się szczepili”

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na jędrne piersi

Kobieta wąchająca kwiat

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta w stroju fitness

Oponka na brzuchu. Jak zredukować ten problem?

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kobieta ćwiczy

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Kobieta ćwiczy

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

para na kanapie

Czy można być niewiernym… genetycznie? Rozwiewamy wątpliwości

Intymne dolegliwości rowerzystek. Sprawdź, jak zadbać o siebie w trakcie rowerowych wojaży

Jak dbać o nogi w podróży?

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Kasia Bigos trenerka

Ćwiczenia z hantlami – wypracuj smukłe ramiona

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

Kobieta ćwiczy

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Ty zawsze w trzech swetrach, a dalej ci zimno? Oto kilka możliwych przyczyn

×